(Iz 60,1-6; Ef 3,2-3a.5-6; Mt 2,1-12)
Mimo upływu lat i ciągle pogłębianej wiedzy nurtują mnie pytania:
Kim byli owi ewangeliczni Mędrcy szukający Mesjasza?
Ilu ich było?
Czy byli kapłanami Zaratustry?
Czy byli astrologami?
Jak postrzegali wielką koniunkcję Jowisza i Saturna w gwiazdozbiorze Ryb w latach 7 – 6 przed Chrystusem?
Czy mieli kontakty z diasporą żydowską, która przecież pozostała w Persji po zdobyciu Babilonu przez Cyrusa II w roku 538 p.n.e.?
Jaka była ich wiedza? Jaka była ich wiara? Jak Bóg zadziałał w ich umysłach i w ich sercach, że podjęli decyzję wybrania się w tak długą i niebezpieczną drogę?
Jakie mieli wyobrażenie o Królu Żydowskim i jakie wiązali z nim nadzieje?
Takich i podobnych pytań jest wiele i pewnie pozostaną bez jednoznacznej odpowiedzi. Zapewne jednak, dla istoty ewangelicznego przekazu i dla kształtowania aktu naszej wiary, nie są one aż tak ważne. Oczywiste jest, że Mędrcy ze Wschodu przeszli dosłownie i w przenośni, bardzo długą drogę. Trudno spierać się z faktem, że to, co zrobili, roztropność, jaką się wykazali, decyzje, jakie podejmowali i rozeznanie Celu swojej wędrówki, dalece przekraczało ludzkie możliwości. Bóg czuwał nad nimi i tylko dzięki Jego opatrzności przeszli przez pałac Heroda Wielkiego i nie wpadli w zastawione na nich sidła. To spotkanie z nim oraz elitą intelektualną świątyni było Mędrcom niezmiernie potrzebne. Król miał władzę, a uczeni w piśmie, wiedzę. Jednakże zarówno Herodowi, jak i uczonym brakło zawierzenia Bogu. Bez tego, tak władza, jak i wiedza okazują się kompletnie bezużyteczne.
Słowo Boga i Jego gwiazda zaprowadziły Mędrców do Betlejem, do pałacu prawdziwego Króla, który był, jak się okazało zwykłym domem, stanowiącym całkowite zaprzeczenie tego, co dopiero widzieli. Odpowiedź, jaką Bóg przygotował dla nich, na te pytania, które w sobie nieśli, które, zważywszy na ich wędrówkę, były najważniejszymi w ich życiu, była odpowiedzią najgłębszą, jaką tylko mogli otrzymać. To nie był cykl wykładów z filozofii i teologii, to nie były kursy biblijne i wyszukane kaznodziejstwo. To był tylko jeden obraz: Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją.
Można powiedzieć – cóż nadzwyczajnego! Zwykły obraz ludzkiej rzeczywistości. Rozmawiałem kiedyś z lekarzem pediatrą, poważnie traktującą misję swojego życia, która takich obrazów Matki z dzieckiem widziała wiele. Zapytałem o istotę tej relacji i usłyszałem kluczowe sformułowanie: oddanie się. Dziecko zawierza się matce, matka oddaje się dziecku.
Tymczasem Mędrcy zobaczyli w spotkaniu z Maryją i Dziecięciem Jezus jeszcze coś więcej. To, co ludzkie między matką a dzieckiem było pomnożone przez relację między człowiekiem a Bogiem. Ona doskonale wiedziała, jak doszło do poczęcia tego Dziecka i do Jego narodzin. Ona głęboko wierzyła, że ma w ręku Dziecię, które jest nie tylko malutkim człowieczkiem, ale i wszechmogącym Bogiem. Bóg Jej się powierzył, a Ona Jemu się oddała.
Ten właśnie niewerbalny przekaz tego obrazu był powalający: upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.
Bóg, widząc ich ogromny trud, pokorę intelektu i czyste serce dał Mędrcom łaskę wiary, która przekracza wszystko. Złożone przez nich dary są ich odpowiedzią, na słowo, jakie Bóg im przekazał. Dali w nich wyraz przekonaniu, że mają do czynienia z Bogiem, Królem, Kapłanem i Ofiarą. Również powrót Mędrców do domu inną drogą ma o wiele głębsze znaczenie niż tylko prosta zmiany trasy.
Kiedy odprawiam Mszę św. i biorę do rąk konsekrowaną Hostię, proszę Ojca Niebieskiego o łaskę wiary. Proszę Najświętszą Maryję Pannę trzymającą Dzieciątko Jezus, aby mi tę wiarę wyprosiła, abym pod postaciami Chleba i wina dostrzegał Boga wszechmogącego, abym miał odwagę całkowitego oddania się Jemu.
Proszę Cię Jezu bądź ze mną we wszystkich moich ludzkich relacjach i na wszystkich moich ziemskich drogach!
Ks. Lucjan Bielas
Pustelnia Złotego Lasu zlokalizowana jest 3 km na wschód od miejscowości gminnej Rytwiany, w powiecie staszowskim (woj. świętokrzyskie). Rytwiany leżą w ciągu drogi wojewódzkiej 764 w odległości ok. 5 km od Staszowa i 14 km od Połańca.