ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Hosanna Królowi Dawidowemu!
15/04/2019
Jestem świadkiem Zmartwychwstałego
24/04/2019
Pokaż wszystko

ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Dz 10,34a-37-43)

Gdy Piotr przybył do domu centuriona w Cezarei, przemówił: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. A my jesteśmy świadkami wszystkiego, co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie. Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się nie całemu ludowi, ale nam, wybranym uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. On nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów.

Kol 3,1-4)

Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu. Gdy się ukaże Chrystus, nasze życie, wtedy i wy razem z Nim ukażecie się w chwale.

SEKWENCJA
Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary

Składają jej wierni uwielbień swych dary.

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,

Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,

Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Maryjo, ty powiedz, coś w drodze widziała?

Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,

I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,

A miejscem spotkania będzie Galilea.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,

O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

(J 20,1-9)

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

To się w głowie nie mieści, to tylko serce może pojąć!

Maria Magdalena wbrew „zdrowej” logice poszła o świcie po szabacie do grobu Jezusa. Grób zasłonięty ciężkim kamieniem, opieczętowany, straż rzymska postawiona. Po co samotnej kobiecie ten cały trud?

Pierwszy szok, nie ma straży„i zobaczyła kamień odsunięty od grobu”. Pobiegła natychmiast do tego, który był niekwestionowanym przywódcą uczniów Jezusa, do Szymona Piotra. Był z nim, co dla nas jest ważne, również Jan, autor Ewangelii.

Reakcja uczniów była oczywista, pobiegli obydwaj do grobu. Miłość i waga sprawy nie pozwalają w tych chwilach na długie medytacje i spowolnione ruchy, wszyscy są w biegu. Na miejsce pierwszy przybył Jan, ale nie wszedł do grobu, poczekał na Szymona Piotra. To on pierwszy wszedł do wnętrza i „ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych”. Odsunięty kamień, pusty grób i rzecz znamienna – płótna, zrobiły tak wielkie wrażenie, że Jan, gdy to wszystko ujrzał – uwierzył.

W swym opisie Jan sugeruje nam, że warto zwrócić większą uwagę na owe płótna. Wszyscy Ewangeliści zaznaczają, że ciało Jezusa zostało owinięte w płótno.  Jan dodaje, że było to „stosownie do żydowskiego sposobu grzebania” (J 19,40). Marek zaznacza, że Józef z Arymatei „zakupił płótna” (Mk 15,46). Mateusz stwierdza, że Józef owinął ciało Jezusa „w czyste płótno” (Mt 27, 59).

Wszystko wskazuje na to, że Piotr i Jan zastali w grobie Pana płótna, tak zawinięte, jak były z ciałem Jezusa tylko, że nie było już Jego ciała. Musiało to tak wyglądać jakby przeniknęło przez płótna bez ich rozwijania. Chusta zwinięta osobno mogła być pozostawiona przy pośpiesznym pochówku Jezusa, który po świętach miał być dopełniony.

Tak więc Bóg wskrzesił Jezusa, zostawiając na płótnach niezwykłe i niepojęte świadectwo Jego śmierci i zmartwychwstania. Jest rzeczą znamienną, że nieustannie rozwijający się postęp nauki, pozwala nieustanie poznawać zarówno Całun Turyński, czyli płótna pogrzebowe Jezusa, jak i Całun z Manopello, czyli chustę św. Weroniki. Nigdy nauka w tej kwestii nie da 100% pewności wyników badań i zawsze zostawi przestrzeń dla wiary.  Dlatego tak ważne jest stwierdzenie św. Jana, że to, co doświadczyli, było spójne z Pismami, mówiącymi o Jego zmartwychwstaniu, które znali, lecz do tej pory ich nie rozumieli.

Uczniowie, doświadczywszy pustego grobu odeszli i wrócili do domu. Tymczasem Maria Magdalena trwała przy grobie i płakała. Miłość była w niej większa od logiki. Nachyliwszy się, zaglądnęła do grobu, gdzie ujrzała dwóch aniołów, a potem postać, która pojawiała się obok. Pomyślała, że to ogrodnik, lecz gdy usłyszała swoje imię, rozpoznała w nim Jezusa.  Jest to pierwsze spotkanie człowieka ze zmartwychwstałym Panem, który jest żywy i obecny zarówno w rzeczywistości tego świata, jak i jest obecny po drugiej stronie śmierci. Można powiedzieć, że jest obecny w dwóch na pozór różnych rzeczywistościach przedzielonych śmiercią, której odebrał moc.

W jednym momencie dokonała się w Marii Magdalenie niepojęta i radykalna przemiana. Ze smutku, niepewności i lęku, na radość i zachwyt.   Przemiana wynikająca z pewności co do spotkanej Osoby Mistrza (por J 20, 11-18). Wystarczyło jedno słowo, jej imię – „Mario” wypowiedziane przez Zmartwychwstałego do tej, która przyszła do Jego grobu idąc za głosem serca.

W Sakramencie Chrztu św. moje imię zostało przyjęte przez Chrystusa, całe moje życie to wędrówka do Jego pustego grobu, oby tu zawołał mnie po imieniu.

                                                                                                        Ks. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *