ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Fenomen Bożego Miłosierdzia
02/05/2019
„O Pani nasza…”
07/05/2019
Pokaż wszystko

ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Paradoks „związanych rąk”

Przypuszczam, że wielu z nas w refleksji nad swoim doczesnym życiem, dochodzi do wniosku, że im bardziej angażujemy się w życiu, im bardziej bierzemy na serio zadania, jakie przed  nami stają, im bardziej nam na czymś zależy, im bardziej chcemy być skuteczni w działaniu to, tym dotkliwiej odczuwamy swoistego rodzaju „związanie rąk”. Jest przecież w każdym z nas chęć wygodnego i bezstresowego ułożenia sobie życia, upraszczania spraw, unikania problemów, szukania prostych i wygodnych dróg, miłego towarzystwa. Tymczasem, kiedy poważnie i odpowiedzialnie chcemy potraktować misję naszego życia,  jak to określił Sługa Bożybp Jan Pietraszko:wszystkie postacie naszego egoizmu muszą zostać związane.

Jak bardzo potrafi człowiekaskrępować poważnie potraktowane uczęszczanie do szkoły, studia, rzetelna i uczciwa praca zawodowa. Jak wielkim skrępowaniem jest pełne oddaniażycie rodzinne.  Dla pełności obrazu, trzeba tutaj dodać wszystkie skrępowaniaprawdziwego życia kapłańskiego. Można zaryzykować stwierdzenie, że cokolwiek robimy, wypełniając ważną misję naszego życia, jest to związane ze świadomie podjętymi ograniczeniami i to nieraz dotyczącymi całego naszego życia.

Niestety wielu z nas podejmuje owo związanie, czy ograniczenie, jako zło konieczne, albo tzw. sprzedaż wiązaną. Żyją, męczą się i cierpią, a całe otoczenie jest o tym na bieżąco i na różne sposoby informowane.

Jako student teologii, postawiłem sobie bardzo konkretne pytanie: czy rezygnacja z małżeństwa nie prowadzi do zdziwaczenia? Przykłady miałem różne, argumentacje wzniosłe a wątpliwości duże. Z kolegą odwiedzaliśmy, w ramach programu pomocy starszym osobom, bardzo ciekawą Panią Marię, byłą pielęgniarkę, niegdyś (patrząc na nią i na wiszący w mieszkaniu portret z dawnych lat) bardzo ładną kobietę.Najważniejsze dla mnie było jednakto, że nie zauważyłem u niej, żadnych staropanieńskich  skrzywień. Nie mając wielkich zahamowań, wprost zapytałem Panią Marię – jak to zrobiła? Bez przysłowiowego owijania w bawełnę, opowiedziała o wielu propozycjach matrymonialnych i o wyborze, jaki przed nią stanął: albo będę całkowicie do dyspozycji dla pacjentów, albo całkowicie dla rodziny? Drogi pośredniej nie widziała. Po przemyśleniu i przemodleniu misji swojego życia podjęła wolną i świadomą decyzję, rezygnacji z założenia rodziny dla dobra pacjentów.  – Podjęła decyzję!

W dzisiejszej Ewangelii przeczytaliśmy historię Piotra, rybaka, który przyjął od Zmartwychwstałego Chrystusa najbardziej odpowiedzialne zadanie – bycia głównym pasterzem w Jego Owczarni. Było to związane z rezygnacją z dotychczasowego zawodu i z wolności jaką się cieszył, aż do gotowości oddania swojego życia. Dlaczego Piotr podjął taką decyzję? Bo wszystko w jego życiu, zostało przeniesione z poziomu rozsądku na poziom miłości. Przez trzy lata doświadczał kochającego Jezusa, aż do Jego śmierci i zmartwychwstania. Doświadczył Jezusa, który przebaczył mu grzech zaparcia i dał mu nowe życie.  Misja, którą przyjął, była odpowiedzią miłości.  Rezygnacja ze wszystkiego, co do tej misji nie należy, daje w efekcie  tak „związane ręce”, które są najwolniejsze i wyjątkowo skuteczne.

Może warto o tym pamiętać w naszej codzienności, a szczególnie wtedy, kiedy zaczyna się płacz nad sobą i swoim zmarnowanym życiem i brak właściwie podejmowanych decyzji.

 Ks. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *