ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Być znakiem dla innych
12/09/2021
Rekolekcje w ciszy
13/09/2021
Pokaż wszystko

ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Zejdź Mi z oczu szatanie…
(Mk 8, 27-35)

Przeprowadzony przez Jezusa sondaż opinii publicznej na temat Jego osoby, do niczego nie był Mu
potrzebny. Doskonale bowiem znał jego wynik. Postawione pytanie uczniom: „Za kogo uważają
Mnie ludzie?” miało pobudzić ich refleksja nad świadomością tłumu. Następne zaś pytanie: „A wy za
kogo Mnie uważacie?”, prowokowało jeszcze głębszą, osobistą refleksję.
Ta ewangeliczna scena stawia przed nami bardzo ważne pytanie, a mianowicie, dlaczego ten sam
człowiek, Piotr, był w stanie dać znakomitą poprawną odpowiedź: „Ty jesteś Mesjasz”, natomiast
chwilę później usłyszy od tego samego Jezusa słowa: „Zejdź Mi z oczu, szatanie…”?
Sam Jezus, co zapisał św. Mateusz, wskazał źródło poprawnej odpowiedzi Piotra: „Błogosławiony
jesteś Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w
niebie”. Tak więc Szymon otwarł się na Boże światło tak mocno, że Jezus mógł dać mu zapewnienie:
„Otóż i ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy
piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 13-23).
Kiedy chwilkę później Chrystus zapowiedział swoją śmierć i zmartwychwstanie, Piotr nie chwytając
istoty, upomniał Pana. Reakcja Jezusa jest niesłychanie ostra. Ten, który został chwilę wcześniej
ogłoszony opoką, na której stanie niepokonany przez szatana Kościół, sam stał się diabelskim
narzędziem. Chrystus natychmiast wyjaśnił dlaczego: bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku.
Piotr się nie obraził, na pięcie się nie obrócił i nie odszedł. Nie tylko został, lecz wyciągnął wnioski tak
daleko idące, że zaparł się siebie, wziął swój krzyż, czyli swoje powołanie i poszedł za Jezusem.
Towarzyszył Jezusowi w Jego męce, doświadczył upadku zapierając się Mistrza, uzyskał przebaczenie
grzechu i był świadkiem zmartwychwstania. Umocniony Duchem Świętym pełnił misję aż do
świadectwa własnej męczeńskiej śmierci.
Jak to się przekłada na dzisiaj?
„Zawsze będę kochał Boga i dochowam wierności Kościołowi”. Te słowa zapisał w swoim
pamiętniku wychowanek szkoły katedralnej w Monachium, pochodzący z katolickiej rodziny, Heinrich
Himmler, jeden z największych zbrodniarzy, współtwórca obozów koncentracyjnych. Na tym ważnym
etapie przejścia z wiary dziecka w wiarę dorosłego człowieka odszedł od tego, co Boskie w stronę
tego, co ludzkie, w imię wolności swojej i wolności Niemiec. Był jednym z wielu, choć niewątpliwie
wybitnym, którym to, co Boskie wydawało się ograniczać to, co ludzkie. Stał się jednym z wielu sług
szatana.
Sprawa nie dotyczy tylko Niemiec, dotyczy nas wszystkich. Logika historycznych procesów jest
nieubłagana. Dlatego z wielkim niepokojem patrzę na to, jak dziś głupio tracimy dzieci i młodzież nie
pomagając im w przejściu z wiary dziecka w wiarę dorosłego człowieka. To, że nie ma w państwie,
ani w Kościele pomysłu, jak to zrobić, nie jest problemem. Problemem jest to, że jak na razie, nie ma
woli, aby szukać konstruktywnych rozwiązań. W dynamicznie zmieniającym się świecie odeszliśmy
od tego, co stare, a nie mamy nic w zamian. Nie myślenie o tym, co Boskie, lecz szukanie tylko
ludzkich dróg jest drogą do zagłady. Rzecz dotyczy całego porządku społecznego i gospodarczego. Ten
porządek domaga się sprawnie działających ludzkich sumień, wolnych i odpowiedzialnych. Trafnie to
ujął ks. prof. Józef Tischner w Etyce Solidarności, sumienie bez Boga, nie jest sumieniem. Stawiane w
nim pytania o moralność czynu nie mają bowiem właściwego punktu odniesienia. Wykreowanie

takiego punktu odniesienia w postaci np. praw człowieka, woli wodza, poprawności politycznej itp.
jest głupie i niebezpieczne. Przykładów takich ludzkich dramatów niestety mamy pełno.
Czy dzisiejsze beatyfikacja Sług Bożych kard. Stefana Wyszyńskiego i Matki Elżbiety Czackiej coś
zmieni? Czy nastąpi cud?
Nic to nie zmieni i cudu nie będzie, dopóki nie zaczniemy z łaską Bożą współpracować. Przed nami
dwie drogi, droga świętości, wolności i życia, albo droga zła, zniewolenia i śmierci. Wybór należy do
nas, pamiętając, że bogami nie jesteśmy, tylko śmiertelnymi ludźmi.

Ks. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *