ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

NASZE OBAWY
07/11/2021
Rekolekcje kapłańskie 14-16 listopada 2021
11/11/2021

Barbaryzacja kleru
(Mk 12,38-44)
Kiedy to w czasopismach, czy też na internetowych portalach jawi się zdjęcie tak skadrowane, że
widać jedynie dolną część twarzy młodego mężczyzny i pod szyją koloratkę, to z dużym
prawdopodobieństwem możemy przypuszczać, że zamieszczony poniżej artykuł jest opisem
kolejnego, najczęściej seksualnego, skandalu w Kościele. W życiu Kościoła proces oczyszczania, choć
bolesny, musi mieć stałe miejsce i odbywać się w prawdzie i miłości. Daleko nam jeszcze do ideału, a
jednym z przykrych, ubocznych tego skutków jest manipulowanie strojem duchownym przez jednych
i unikanie go przez drugich. Jeżeli po Soborze Watykańskim II zaczęli duchowni odchodzić od stroju
duchownego, by być „bliżej” człowieka, co zresztą okazało się fiaskiem, to dziś doszły nowe
argumenty typu: wstyd, lęk, obawa przed agresją itp. W efekcie spotkanie „oznakowanego”
duchownego w przestrzeni publicznej jest czymś wyjątkowym, a jeszcze takiego, który by tworzył
aurę dostępności, graniczy z cudem. Zostawiam na boku analizę przyczyn tego zjawiska i szukanie
dobrych rad na przyszłość. Pragnę spojrzeć na sprawę przez pryzmat dzisiejszej Ewangelii i historii
Kościoła. Jeżeli będzie to w stanie kogoś przekonać, to dobrze, a jeżeli nie, to czas dotknięcia dna,
będzie bardzo bolesnym, ale najlepszym argumentem. Uświadomili mi tę prawdę zakonnicy,
pracujący na misjach w Rosji. Mieszkając w Polsce, unikali habitów, ale kiedy znaleźli się jako nieliczni
katolicy w ogromnym zateizowanym mieście na Syberii, zupełnie spontanicznie wrócili do habitów.
Uczeni w Piśmie pełnili ważną funkcję w społeczności dawnego Izraela. Ewangelista sugeruje, że
odróżniali się od reszty swoim strojem – „powłóczystymi szatami”. Szanowani przez innych, źle to
przyjmując, popadli w obłudę. Nie umknęło to Jezusowi i sprawę dla ich dobra nazwał po imieniu,
choć zapewne niewiele to zmieniło. Potem Jezus, zasiadł na dziedzińcu kobiet w świątyni
jerozolimskiej naprzeciw skarbonom. Jako prawdziwy Bóg, gospodarze tego miejsca i Pan
Wszechświata miał wgląd nie tylko w sakiewki tych, którzy składali jałmużnę, ale i w ich serca.
Zachwycił się ubogą wdową, która wrzuciła niewiele, dla sług opróżniających owe skarbony, zapewne
niezauważalny pieniądz, ale dla Boga była to gigantyczna suma, albowiem wrzuciła wszystko, co
miała. Dała tym samy wyraz swej miłości i całkowitego zaufania. Możemy być całkowicie pewni, że
wyniosła z tej świątyni najwięcej, bo Bóg, któremu wyznała swą miłość i położyła Nim całą nadzieję,
na pewno jej nie opuści.
Jakie ta Ewangelia ma znaczenie, dla tych, którzy w Kościele mają przywilej i obowiązek noszenia
stroju duchownego?
Otóż są w szczególny sposób wezwani, a wezwanie to przyjęli, do łączenia wiedzy uczonych w Piśmie
z sercem ubogiej wdowy, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
I wreszcie: jak się to ma do historii Kościoła?
Po raz pierwszy wydano zarządzenia odnoszące się do stroju duchownych poza czynnościami
liturgicznymi, w V w., w czasie wędrówki ludów, i były związane z zalewem imperium rzymskiego
przez zwyczaje barbarzyńskie, przejawiające się również w ubiorze. I tak nastała powszechna moda,
na krótkie stroje. Wtedy to ustawodawstwo kościelne zabraniało duchownym uleganie tym zmianom
i nakazywało stosowanie ubiorów wzorowanych na tunikach senatorskich (tunica talaris). Można tu
wymieniać długą listę ustaw, które otwierają uchwały: synodu w Agde (506), synodu w Metzu (888),
Soboru Laterańskiego II (1139). Wszystkie one zwracały uwagę na wartość stroju duchownego i
konieczność zachowania go, jednocześnie dostosowując go do potrzeb i ducha zmieniających się
czasów. Jest on nie tylko wyrazem godności, ale przede wszystkim otwartości głowy i serca
duchownego na służbę Bogu w bliźnich.

Mam nadzieję, że dziś jeszcze się ockniemy i barbarzyństwo i faryzeizm nas nie przemogą.
Ks. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *