ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

NAUKA JEZUSA
06/02/2022
GOTOWOŚĆ NA SPOTKANIE
13/02/2022

Kto ma dzisiaj szansę na powołanie?
(Łk 5, 1-11)
Wydaje się, że ewangeliczna scena, którą dzisiaj rozważamy, znakomicie wpisuje się w
wielkie rekolekcje oczyszczające, które aktualnie przeżywamy w Kościele Chrystusowym.
Upadły z hukiem nadęte autorytety, napompowane urzędy straciły swój dawny blichtr, tytuły
zaś, miast budzić respekt wywołują uśmiech. Błędnie myślą ci, którzy w tym procesie
dopatrują się upadku idei posłuszeństwa, lecz jest to powrót do jej podstawowych założeń.
Inżynierowie duszpasterstwa ze zgrozą zaczynają rozumieć, że dawne narzędzia przestały
działać i to w nieodwracalnym procesie. Paradoksalnie dalecy od wiernych i pozbawieni
entuzjazmu, chowają się w cywilne stroje i zacisze plebanii. Niektórzy zaś swoją działalność
ograniczyli do zdalnego nauczania, liturgii niedzielnej, a przede wszystkim do uroczystości
pogrzebowych, których niestety jest coraz więcej. Oczywiści nie można uogólniać, albowiem
jest trochę duszpasterzy myślących inaczej, którzy w tej sytuacji paradoksalnie widzą nowe
możliwości. Ożyła np. instytucja wędrownych kaznodziejów, którzy zwykle w historii
Kościoła jawili się w czasach przełomów i wielkich oczyszczeń. Dzisiaj nie spotkamy ich w
katedrach, kościołach, czy też na rynkach miast, lecz przemierzają oni internetowe szlaki.
Stanowi to oczywiście chwilowe rozwiązanie, które w oderwaniu od uczestnictwa w
Eucharystii i w oderwaniu od życia parafialnego, może przynieść więcej strat niż pożytku.
W tym wszystkim jakże cenne są postawy tych duchownych i świeckich, którzy właśnie w
tym czasie, obdarzeni ogromnym entuzjazmem i z pełnym poświęceniem, próbują problemy
przekuwać w szansę. Są otwarci, a zachowują dyscyplinę kościelną, zajmują się tym, na co
mają rzeczywisty wpływ. Posługują się zarówno tradycyjnymi sposobami działania, które
pokazały swoją trwałą przydatność, jak i odważnie sięgają po rzeczy nowe, niejednokrotnie je
tworząc.
Ten mocno uproszczony obraz daleko bardziej skomplikowanej rzeczywistości niech nam
teraz wystarczy. Zapytajmy Jezusa – czego od swoich proaktywnych uczniów oczekuje?
Może Jego zaproszenie jest skierowane do któregoś z nas szczególnie?
Spotykamy Go dzisiaj nad Jeziorem Genezaret, kiedy to otoczony tłumem ludzi, zostawił ich,
a zwrócił się do rybaków, którzy to po całonocnej pracy na brzegu płukali swoje sieci. Mogli
zajmować się już tylko sieciami, albowiem połów był kompletnie nieudany. Jezus w tej chwili
znalazł się między tłumem, który oczekiwał od Niego konkretnej pomocy w budowaniu
relacji z Bogiem, a światem ludzi pracy. Jezus chce wrócić do tego tłumu, ale potrzebuje
współpracowników i znamienne, że szuka ich pomiędzy ludźmi pracy. Mieli swoją firmę,
swojego bosa, potrafili stworzyć spółkę, potrafili łowić i zaopatrywali rynek. Jezioro, które
ich żywiło, było szkołą charakteru. Zmienne pogody, niebezpieczne sytuacje, nie zawsze
udane połowy, kształtowały charaktery galilejskich rybaków.
Jezus nie szukał współpracowników pośród tych, których kwalifikacje wydawało się, były
lepsze, np. pośród uczonych w Piśmie. Ich formacja nie przystawała do misji Jezusa
Chrystusa. Sama wiedza na niewiele się przyda, Ewangelię głosi się całym sobą. Ona musi

najpierw człowieka przeniknąć do spodu, aby to, co mówi, miało swoją moc, a on stawał się
coraz bardziej autentyczny.
Pracowitość człowieka to również oczekiwana cecha przez Jezusa. Sam był niezmiernie
pracowity, a o tym, jak bardzo byli pracowici Apostołowie, może świadczyć epizod, który
miał miejsce już po zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Szymon Piotr nie potrafił być
bezczynnym człowiekiem i mimo tak rewolucyjnego wydarzenia poszedł łowić ryby, a inni
wraz z nim. Pracę mieli we krwi (por. J 21,1-4).
Tymczasem Jezus wprowadził się do łodzi szefa rybackiej firmy, Szymona. Znali się, a nawet
nie tak dawno Jezus, przebywając w Kafarnaum, był gościem w jego domu i uzdrowił jego
teściową. Rybacy darzyli Go wielkim szacunkiem i nie protestowali, że kiedy tłum doszedł, a
On kazał nieco odbić od brzegu, wykorzystując taflę wody, jako nośnik głosu, nauczał. Już
wtedy było wiadomo, że to się szybko nie skończy. Wszedł w ich biznes, wszedł w ich czas,
wszedł w ich pracę. To ich przyzwolenie nie pozostało bez nagrody. Jednak, aby ją otrzymać,
poddał ich jeszcze jednej próbie: rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na
połów!” A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz
na Twoje słowo zarzucę sieci”. Były cieśla, zażądał od doświadczonych rybaków, aby uczynili
coś absolutnie sprzecznego z ich zawodową logiką. Szymon, mówiąc do Jezusa „Mistrzu”,
uznał w Nim autorytet, na Którego to polecenie działał w innej logice niż swoja. Wynik
połowu znamy. Apostołowie zostawili absolutnie rekordowy połów i poszli za Jezusem,
który otwarł im zupełnie nową przestrzeń życia i pracy, nową misję. Pamiętajmy, że dalej
zachowali swoje łodzie i sieci, ale pozwolili Jezusowi na przeprogramowanie swego świata
wartości.
Kto ma dzisiaj szansę na to, aby Jezus się przy nim zatrzymał i zaprosi go do swego
misyjnego teamu?
– Człowiek szczerze szukający Boga – autentyczny.
– Człowiek otwarty na drugiego człowieka.
– Człowiek pracy.
– Człowiek posłuszny Jezusowi nawet wbrew ludzkiej logice.
– Człowiek gotów na polecenie Jezusa do opuszczenia „rekordowego połowu” i pójścia za
Nim.
– Człowiek pełen entuzjazmu.
To właśnie na takich uczniach Jezus dzisiaj oprze reformę swojego Kościoła.

Ks. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.