ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Anna, wynagrodzicielka
27/03/2022
Anna, wynagrodzicielka
03/04/2022

A co na to Papież?

(Łk 15, 1-3.11-32)

Dzisiaj, w różnych środowiskach, to pytanie jest często stawiane w związku z dramatycznymi doniesieniami o rosyjskiej napaści na Ukrainę. Wielu, od Głowy Kościoła Chrystusowego, oczekuje mocnych słów potępienia brutalnych agresorów i ich przywódcy. Wielu też, oczekuje ponownego zawierzenia Rosji Bogu, przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. Czy dotychczasowa postawa, modlitwy i wypowiedzi  Papieża wypełniają te oczekiwania?

Czy  zadowala je zawierzenie dokonane w Bazylice św. Piotra na Watykanie i w kościołach całego świata dnia 25 marca bieżącego roku, a  nawiązujące do tego, które miało miejsce 25 marca 1984 roku? Warto przypomnieć, że wtedy to św.  Jan Paweł II w duchowej jedności ze wszystkimi biskupami świata wraz z pięcioma patriarchami prawosławnymi, w  tejże bazylice  zawierzył świat i Rosję Maryi. Żyjąca jeszcze  wtedy Siostra Łucja osobiście potwierdziła, że taki uroczysty i powszechny akt oddania, odpowiadał temu, czego żądała Matka Boża. Wszystkich pytań i oczekiwań jest wiele, lecz nie wystarczy zewnętrzna ocena, trzeba popatrzeć na sprawę również przez oczy i duszę samego Ojca Świętego, który dysponuje znaczenie rozleglejszą wiedzą, do której nie mamy dostępu, która znacząco wpływa na jego wypowiedzi i decyzje.

Nie wchodząc w dyskusje, widzę bardzo głęboki sens tego, że papież Franciszek dokonał aktu  ponownego ofiarowania Rosji – tym razem wraz z krwawiącą Ukrainą – Niepokalanemu Sercu Maryi, i to podczas nabożeństwa pokutnego. Jestem przekonany, że zrobił to z głębokim rozmysłem.

Wielką pomocą w odczytaniu papieskiego przesłania stanowi dzisiejsza Ewangelia traktująca o miłosiernym Ojcu. Istotą tej, tak znanej przypowieści jest relacja synów do ojca, relacja nasza do Boga Ojca. Pierwszy z nich, młodszy, zwany potocznie „marnotrawnym”, wydawało się, że był dzieckiem zbuntowanym, zażądał od Ojca części majątku, która na niego przypadała i opuścił dom. Drugi zaś, starszy, który dziedziczył dwie trzecie majątku, pozostał w domu z ojcem i pracował na roli. Obydwaj synowie zostali wystawieni na życiowe próby, które ukazały ich prawdziwą relację do Boga, do ojca i do siebie nawzajem.

I tak młodszy, kiedy wszystko, co materialne stracił, w głębokim upokorzeniu sięgnął do największej wartości, którą wyniósł z domu. Miał głębokie przekonanie, że jest ojciec, który go przyjmie i Bóg, który mu przebaczy. A ponieważ jeden i drugi jest nie tylko miłosierny, ale i sprawiedliwy, powrócić trzeba w prawdzie, czyli jako pokutnik.

Drugi zaś syn, kiedy w związku z powrotem brata zastał nową sytuację w domu, pokazał swoje prawdziwe oblicze. W głębi serca nastawiony był na siebie i na zysk. Z Bogiem się nie liczył, ojciec był przekazicielem majątku, a brat, kimś obcym i przeszkodą. Jezus zostawił otwarte pytanie, czy zabiegi ojca o jego duszę przyniosły jakiś rezultat?

W świecie, który w dużej części przyjmuje postawę starszego brata jako słuszną, papież Franciszek miał odwagę wskazać inny kierunek. Przed dokonaniem aktu zawierzenia świata, Rosji i Ukrainy Najświętszej Maryi Pannie, aby ten akt był rzeczywiście skutecznym, a nie tylko słowną deklaracją i pobożnym życzeniem, rozesłał kapłanów do konfesjonałów i sam wzorem „marnotrawnego syna” udał się do spowiedzi, aby później samemu spowiadać innych. Jako Głowa Kościoła, zrobił to celowo, aby pokazać, że nie nabożeństwa pokutne kończące się zbiorowym rozgrzeszeniem, czy same tylko „żale doskonałe”, lecz nazwanie swojego grzechu i wyznanie go Bogu w indywidualnej spowiedzi, jest drogą nawracającego się dziecka Bożego do uczty z Ojcem Niebieskim i odbudową relacji z braćmi.

Papież jeszcze raz pokazał, że nasze deklaracje, zawierzenia, modlitwy, mają wtedy siłę przebicia, jeżeli wypływają z naszego wewnętrznego, głębokiego nawrócenia, z naszego prawdziwego ducha pokuty. Stajemy się wtedy jak igła z nitką, która zszywa to, co rozdarte, a nie tylko rani i kłuje.

                                                                             Ks. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.