ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII
09/07/2022
Anna, wynagrodzicielka
16/07/2022

Jak przyjąć Boga w swoim domu?

(Rdz 18, 1-10 a; Kol 1, 24-28; Łk 10, 38-42)

Dzisiejsza liturgia czytań mówi o trzech wizytach Boga w domu człowieka.

Pierwszy fragment pochodzi z Księgi Rodzaju. Bóg przychodzi w postaci trzech gości do Abrahama, którego wcześniej wybrał i zawarł z nim przymierze. Możemy dzisiaj, z perspektywy Nowego Testamentu, dostrzec w tej trójce mężów, zarysowanie prawdy o Trójcy Przenajświętszej. Abraham, choć widział trzech przybyszów, miał świadomość, której też dał wyraz, że to Bóg jedyny odwiedził jego koczownicze domostwo. Przyjął owych trzech mężów tak, jak przyjmuje się najbardziej godnego gościa. Ta wizyta trwała dość długo, albowiem w tamtych koczowniczych warunkach przygotowanie posiłku na takim poziomie,  jak chciał Abraham, na pewno nie trwało pięciu minut. Bóg zostawił prezent, który przekraczał ludzkie możliwości gospodarzy, a mianowicie zapowiedział, że za rok żona Abrahama urodzi mu syna. Ta obietnica była logicznym następstwem zawartego przymierza z Bogiem, lecz całkowicie wbrew ludzkiej logice – Abraham miał prawie 100 lat, a Sara ponad 90. Realizacja ich obumarłych ludzkich marzeń o potomku ukazuje wszechmoc Boga i jest odpowiedzią na bezgraniczne Jemu zawierzenie. Paradoksalnie, to gościnne przyjęcie trzech mężów przez Abrahama prawdopodobnie w XVIII wieku przed Chrystusem, w namiotach pod dębami Mamre na Wyżynie Judzkiej, zmieniło historię świata.

W ród Abrahama wpisał się sam Bóg, przyjmując postać człowieka. Już nie jawi się jako człowiek, ale rodzi się człowiekiem. I tak druga Osoba Boska – Syn Boży – Jezus Chrystus, stał się domownikiem człowieka. Nie dla zabawy, nie dla grymasu Wszechmocnego, ale aby przez dzieło odkupienia uczynić człowieka, uczynić nas, domownikami Boga.

Dla wielu obecność Jezusa na ziemi jest bez znaczenia, wielu widzi w Nim zagrożenie. Wielu wprawdzie  legitymizuje się otwartymi drzwiami dla Jezusa, ale nie czyni z Niego domownika. Zapewne dla niewielu rodzi się pytanie, jak przyjąć Go rzeczywiście szczerze i owocnie. To właśnie dla tych jest dzisiejsza Ewangelia,  w której Łukasz opisał odwiedziny Jezusa w rodzinie przyjaciela Łazarza i jego dwóch sióstr, Marty i Marii. Reakcja Marty jest do bólu szczera. Podobnie szczerze zareagowała Maria. Obecność Jezusa nie uczyniła z tego domu teatru sztucznych postaw. Do bólu szczery Jezus nie gani Marty, lecz chwali Marię. Marta gromadzi dobre uczynki, Maria zaś karmi się słowem Bożym. Jedno i drugie jest dobre, choć słowu Bożemu trzeba przyznać pierwszeństwo.

Spotykamy jeszcze raz Jezusa w tym domu, ale w zupełnie innych okolicznościach, a mianowicie po śmierci Łazarza. Marta odrobiła zadanie domowe i tak  bardzo zaufała słowu Jezusa o zmartwychwstaniu, że nie szukała i nie sprowadzała Chrystusa, podczas choroby brata, co byłoby zgodne z jej temperamentem. Ten, kiedy przyszedł już po pogrzebie Łazarza,  kazał otworzyć grób i zgodnie z jej wiarą wskrzesił Swojego przyjaciela (por. J 11,1 – 44).

Z Chrystusem obecnym w naszych ludzkich bolesnych doświadczeniach, można zrobić coś jeszcze więcej. Znakomicie ujął to uwięziony św. Paweł w liście do Kolosan: Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. To właśnie Chrystus nadaje sens naszemu ludzkiemu cierpieniu, którego tyle jest w naszych domach. Jeśli z Nim cierpimy, jeśli z Nim umieramy, to i z Nim zmartwychwstaniemy do pełnego udziału w Jego Domu.

                                                                                        Ks. Lucjan Bielas

Ciekawostka:

W roku 1868 z  inicjatywy archimandryty Antonina, który to odpowiadał za rosyjską misję prawosławną w Jerozolimie, Rosyjski Kościół Prawosławny zakupił grunt, na którym znajdował się jeden z dębów Abrahama. Miejsce to stało się miejscem pielgrzymek prawosławnych.  Pod koniec XIX stulecia dąb Abrahama zaczął obumierać. W 1996 pojawiły się na nim ostatnie zielone liście. I choć drzewo rzeczywiście obumarło, obok pojawił się nowy pęd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.