ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Anna, wynagrodzicielka
27/05/2022
BOŻA MIŁOŚĆ
02/06/2022

Chrystus w niebie i na ziemi

 (Dz 1,1-11; Łk 24,46-53)

W każdej Eucharystii przez wiarę uczestniczymy jako rzeczywiści świadkowie w uobecnionym dziele zbawczym Chrystusa, czyli również w Jego wniebowstąpieniu.

Św. Łukasz Ewangelista w dwóch miejscach opisuje to wydarzenie. Czyni to zarówno w swojej Ewangelii, jak i w Dziejach Apostolskich. Są to dwie, pozbawione sztucznej euforii relacje z tego samego wydarzenia, które się jednocześnie i pokrywają i uzupełniają. To wszystko wskazuje na  głównego autora, na Ducha Świętego, a także na konkretny przekaz uczestników owego spotkania na Górze Oliwnej.

Gruntowne zapoznanie się z tym, co się wtedy wydarzyło i w czym bierzemy udział, wydaje się pewnym zobowiązaniem, którego pominąć nie sposób. Przed wyprowadzeniem uczniów na Górę Oliwną, Jezus przekazuje im umiejętność właściwej interpretacji Prawa Mojżeszowego, Proroków i Psalmów, jako zapowiedzi Jego dzieła odkupienia, ze szczególnym akcentem na odpuszczenie grzechów. Dzieło to ma charakter uniwersalny, czyli dotyczy wszystkich narodów. Misją Jego uczniów jest  bycie świadkami, a co za tym idzie pomoc innym w nawróceniu, czyli w przeprogramowaniu myślenia. Do tego zadania, ponieważ przerasta ono ich możliwości, otrzymają moc z wysoka – Ducha  Świętego.

Na Górze Oliwnej udzielił uczniom błogosławieństwa i uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Zarówno dla nich, jak i dla nas szczególnie, ważne jest to, co wpatrującym się w niebo powiedzieli dwaj mężowie w białych szatach, a mianowicie: Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba. Tego zapowiedzianego wydarzenia będziemy wszyscy uczestnikami, wierzący, wątpiący, inaczej wierzący, niewierzący, apostaci, oczekujący, obojętni, przestraszeni, po prostu wszyscy. Wielu z nas o tym zapomina, co przekłada się na głupie życiowe decyzje.

Co więc zrobić, aby to doświadczenie wniebowstąpienia, połączone z oczekiwaniem na powtórne przyjście Pana weszło nam w krew i było szkołą życiowej mądrości?

Bardzo ważna była reakcja świadków wniebowstąpienia Chrystusa:  z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.  Stałe przebywanie w świątyni Kościół Chrystusowy przełożył na regularne uczestniczenie w niedzielnej Eucharystii, w czasach apostolskich zwanej  „łamaniem chleba”. Chrystus, który wstąpił do nieba, nie opuścił człowieka na ziemi, nawet w tych jej zakątkach, gdzie człowiek robi wszystko, by dla Niego nie zostawić najmniejszego miejsca.

Jestem pod ogromnym wrażeniem wspomnień ks. Leonharda Steinwendera pt. „Chrystus w obozie śmierci”. Ten austriacki ksiądz z Salzburga, za swoje przekonania był więziony w obozie Buchenwald w latach 1938 do 1940. W obozie było wtedy ok. 15 do 20 tys. osób, które nie miały większych potrzeb duszpasterskich. Tylko niewielka grupka z narażeniem życia i w obawie przed donosami współwięźniów,  skupiona wokół kapłanów, wspominając życie parafialne, zachowując kalendarz liturgiczny, w całkowitej konspiracji,  regularnie świętowała niedzielę. Tak ks. Leonhard opisał przebieg obozowej Mszy św. „Po zwykłej modlitwie wprowadzającej, czasem modlitwie w specjalnej intencji, wynikającej z okoliczności czasu i indywidualnych spraw, następowało krótkie przemówienie. Później były jeszcze skromne modlitwy dyktowane często chwilą i troskami, na koniec Ojcze nasz i wspomnienie zmarłych. Ta przerażająca surowość i prostota pokazuje już sama w sobie, jak silna musiała być łaska płynąca przez nasze niedziele w obozie”. Tak Chrystus był obecny w obozie koncentracyjnym, przez swoich świadków, księży, którzy byli kapłanami, a nie tylko wykonywali, czy uprawiali kapłaństwo, przez wiernych, którzy w nieludzkich warunkach okazywali się ludźmi, albowiem jedni i drudzy nadzieję położyli w Chrystusie.

To obozowe wspomnienie jak w soczewce ukazuje ponadczasową prawdę o Kościele Chrystusowym, o sensie wiary, o Chrystusie w świecie i o konieczności Jego powtórnego przyjścia.

Wielu po tę książkę nie sięgnie, jako że po doświadczeniu pandemii byłaby to dla nich wyjątkowo stresująca lektura.

                                                                                  Ks. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.