ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII
17/02/2020
WIOSNA DLA CIAŁA I DLA DUCHA – rekolekcje z warsztatami
25/02/2020
Pokaż wszystko

ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII

Koniec teatrzyku „ewangelicznej miłości”!

Byłem zbudowany i podniesiony na duchu, kiedy dotarło do mnie, że w różnych szkoleniach biznesowych, mówi się o przebaczaniu, darowaniu uraz, o nadstawianiu drugiego policzka, o dawaniu temu, który ci zabiera, o pójściu drugich tysiąca kroków. Było mi już mniej przyjemnie, kiedy zrozumiałem, że cały ten „teatrzyk ewangelicznej miłości” jest tylko i  wyłącznie zewnętrzną grą, mającą na celu „pozyskanie i nieutracenie klienta”. Tak jak w dawnych renomowanych firmach handlowych uczono aktorstwa miłości i szacunku subiektów, dziś przeszło to na inny poziom i za inne pieniądze. Problem był po prostu zawsze.

Dziś Pan Jezus chce nam wszystkim, posługującymi się tymi narzędziami, tą inżynierią miłości, powiedzieć: bądź w tym szczery. Dotyczy to nas wszystkich, również i tych, a może przede wszystkim, którzy uważają się za pobożnych.

Co to znaczy szczery?

„A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”. Tego się już zasadniczo na szkoleniach biznesowych nie mówi. Jest to wielka nieuczciwość, którą Bóg w swoim czasie rozliczy.  Sprawa dotyczy wartości fundamentalnej, a mianowicie wewnętrznego ładu, przejrzystości i najwyższej skuteczności działania.

Teatrzyk miłości klienta ma swój szklany sufit. W pewnym momencie klient odsłania kulisy i dostrzega nagą prawdę. Odchodzi z odrazą. Nie grozi to tym, którzy mimo wszystkich wewnętrznych trudności przełamują wraz z Chrystusem, barierę nienawiści i można powiedzieć po ludzku, słusznego gniewu.

Zysk jest ogromny. Po pierwsze człowiek o takiej postawie nie musi się bać, że ktoś zaglądnie „za kulisy”.  Po drugie umocowany jako syn w Ojcu Niebieskim, dostanie w miarę potrzeb, najwyższą dotację.

Jak to osiągnąć w praktyce w świecie, który boi się takich postaw i wręcz je nienawidzi? Jak to osiągnąć w sytuacji, kiedy mnie rzeczywiście uderzono w twarz?

Sam Jezus pokazał, jak należy rozumieć Jego naukę. Kiedy to podczas przesłuchania przed Annaszem, sługa arcykapłana spoliczkował Chrystusa, Ten nie przyjął postawy naiwnego cierpiętnika, lecz rzekł bijącemu: Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego mnie bijesz? (J 18,23). Jezus przez całą swoją mękę zachował przejrzystą postawę godności i niezamykania serc innych.

Dlaczego?

Bo Jezus kocha każdego człowieka i myśli dalej niż śmierć. Zwycięstwo zła było pozorne, a sami oprawcy czuli się pokonani. Przez to, że żadnego z nich nie obraził, każdemu zostawił otwartą drogę powrotu. Niestawianie oporu złemu, to nie zgoda na zło, to nie jego akceptacja, to nie ogłoszenie klęski, lecz sięgnięcie do najbardziej skutecznego oręża. I co istotne – nie zabija ono międzyludzkich relacji, które są nieskończenie ważniejsze niż dobra materialne czy ludzkie ambicje. Znakomicie ujął to św. Paweł w Liście do Rzymian: Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj! (12,21)

Na tym polega świętość. Czy mnie na nią stać?

                                                                                Ks.. Lucjan Bielas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *