Pozory

ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII
31/05/2020
św. Tomasz w zrozumieniu Trójcy…
07/06/2020
Pokaż wszystko

Pozory

Pozory

Człowiekowi wydaje się nieraz, że do tego stopnia zna drugiego, iż w wielu przypadkach – stając w jego obronie –gotów byłby przysłowiowo dać sobie za niego „uciąć rękę”. I niestety często okazuje się, że gdyby to zrobił, to żył by dalej bez ręki. Dzieje się tak z tego powodu, że ulegamy zafascynowaniu – wykreowanemu przez kogoś – pozornemu obrazowi, który niekoniecznie oddaje rzeczywisty stan osobowości danego człowieka.

Tak dobrze nam znane przecież, nasze polskie powiedzenie, również przestrzega przed uleganiem chwilowemu zachwyceniu pierwszym kontaktem. Bazując na doświadczeniu, stara się ono w pewien sposób przestrzec oraz niejako „uchronić” daną osobę przed możliwością późniejszego rozczarowania. Stąd nie tylko głosi, ale także stoi na straży tezy mówiącej, że „pozory mogą mylić”, zachęcając tym samym do wyrobienia sobie realnego zdania o konkretnej osobie.

Nie chodzi tutaj o to, żeby tworzyć niepotrzebny dystans między sobą, czy budować jakieś przestrzenie nieufności w relacjach, które tworzymy. Należałoby jednak zwrócić uwagę na fakt, że człowiek jakoś „inny jest” w relacjach zależności, a inny wobec tych, z którymi żyje na co dzień. Szczególnie tą „inność” w zachowaniu widać, kiedy zestawimy, tzw. pierwszy kontakt z dłuższą znajomością człowieka.

Faktem również jest to, że każdy człowiek posiada w sobie potencjał rozwoju, który w pewnym sensie stwarza przestrzeń zmienności. Jednakże zazwyczaj dokonuje się to w konkretnych aspektach. Raczej trudno byłoby zmienić temperament, czy jakieś typowe dla danej osoby cechy charakteru. Z tego względu niemożliwym jest, aby flegmatyk stał się, np. cholerykiem i odwrotnie.

Dlatego, chociażby młodzi ludzie, kiedy stają na etapie zapoznawania się, to – nawet jeśli naturalnie i podświadomie, próbują zaimponować sobie swoimi najlepszymi cechami – każde kolejne spotkanie staje się dla nich okazją do bliższego poznania, bez niepotrzebnego pozoranctwa. Choć – jak uczy nas doświadczenie – w kwestiach poznawania się nieraz schodzi człowiekowi całe życie i okazuje się ostatecznie, że i to jest za mało.

Niech więc, będzie to dla nas zadaniem i okazją, aby tak kształtować swoje życie, by nie było ono pozorowanym, ale autentycznie prawdziwym. Tak, aby inni nie musieli wyrabiać sobie o nas zdania, na podstawie pozorów, ale na dzięki realnemu obrazowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *