Zamaskowanie

100 lat!
17/05/2020
ks. dr Lucjan Bielas – UP JPII
24/05/2020
Pokaż wszystko

Zamaskowanie

Zamaskowanie

Kto z nas w swoim życiu czegoś nie ukrył? I nie chodzi tutaj o jakieś specjalne „chowanie się” przed kimś, ale bardziej o ukrycie czegoś, czego w sobie nie lubię, co mi się we mnie nie podoba, czego nie mogę zaakceptować. Będą to różne rzeczy, począwszy od jakichś defektów na ciele, aż po cechy charakterologiczne i osobowościowe – nie wyłączając z tego „niesprawiedliwości losu” i w konsekwencji pojawiającego się z tego powodu jakiegoś smutku czy nawet rozpaczy.

 Szczególnie – jako małe dzieci – pewnie nie raz ukrywaliśmy się przed rodzicami czy nauczycielami, kiedy żeśmy coś „przeskrobali”, żeby uniknąć konsekwencji swojego zachowania i ostatecznie kary za nie. W miarę upływu lat – wraz ze wzrostem świadomości – człowiek zaczyna szukać swojego idola, do którego  za wszelką cenę pragnie się upodobnić, zarówno w postępowaniu jak i w wyglądzie. Stąd etap charakteryzowania się człowieka na postać, która go inspiruje i pociąga.

Niestety niesamowicie niszczącą rolę w psychice i świadomości ludzi czyni dziś reklama i cały wirtualny – wyidealizowany świat. Zdjęcia ludzi z gładką – miękką jak aksamit cerą, o śnieżnym uśmiechu, bez zmarszczek oraz ani jednego siwego włosa, czy też obrazy szczupłych kobiet o idealnych proporcjach oraz wymodelowanych mężczyzn, które stają się wzorem dla reszty ludzi na świecie.

Wielu – nie mogąc sprostać temu „modelowemu wizerunkowi” – wpada w różnego rodzaju kompleksy, choć mimo to – a może właśnie tym bardziej – nie przestaje starać się, o osiągnięcie jak najbardziej zbliżonego efektu do tego wzorcowego z ekranu. Często jest też tak, że ów człowiek szuka rozwiązań skrótowych, które dadzą błyskawiczny efekt. Nieraz dzieje się to kosztem nawet swojego zdrowia i utraty naturalnego piękna, np. poprzez tatuowanie swojego ciała, piercing, botoks, czy przyjmowanie kolejnych dawek anabolików lub sterydów.

Nie dziwi więc fakt, że coraz więcej osób – i nie tylko kobiet – ucieka się do zabiegów u makijażystów. Wielu nosi bieliznę wyszczuplającą, która zarazem odpowiednio modeluje sylwetkę. Wszystko po to, aby się podobać i zachwycać innych swoim wyglądem. Ostatecznie chowając swoje autentyczne piękno.

Trzeba jednak zawsze pamiętać, że nawet jeśli wiele rzeczy w sobie nie akceptuję, to nie oznacza, że jestem do niczego! Bo, nawet te różnego rodzaju niedoskonałości – które każdy człowiek przecież posiada – są wyraźnym potwierdzeniem tego, że jestem kimś wyjątkowym – najlepszą wersją siebie. Nie muszę więc wzorować się na innych, powielając ich obraz przez konkretne zachowanie, sposób życia, podejście do świata i drugiego człowieka, stając się tym samym ich kalką – a przez to niestety karykaturą siebie, wykorślawiając swój własny obraz. Wystarczy, że będę sobą, bez niepotrzebnego „maskowania”, a to pozwoli mi, cieszyć się życiem i czerpać z niego prawdziwą radość. Gdyż dzielimy się przecież nie przez to, że coś zakrywamy, ale dzięki temu, że pozwalamy drugiemu wejść do Dwie twarze, dwie maski: – Demotywatory.plswojego świata, by mógł ujrzeć moją prawdziwą twarz i zachwycić się jej naturalnym pięknem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *